/0/asc|wiedziec.tata4.info Nie śmiej się...

Menu

Nie śmiej się...



Nie śmiej się, sceptyku! — krzyknął zauważywszy ironiczny uśmiech Aleksjeja, który Uważnym okiem ogarniał pustynne, bezludne brzegi. — Ostatecznie jest teraz dla nas rzeczą ważną przekonać się naocznie o słuszności naszego postanowienia. — O tym już się przekonałem. Szli dalej zatrzymując się, aby przyjrzeć się linii brzegu i sprawdzić dane zdjęć topograficznych. Po upływie półtorej godziny spotkali tę samą szóstkę samochodów, które wracały już bez ładunku. Zauważywszy ich, szoferzy zatrzymali maszyny i nie wyłączając motorów wyszli do inżynierów. Beridze nie omieszkał skorzystać z okazji, by dowiedzieć się, ile samochodów pracuje przy rozwożeniu rur i ile kursów mogą zrobić w ciągu dnia. Przeszedłszy jeszcze paręset metrów inżynierowie zauważyli skręcającą w bok od rzeki, utorowaną przez samochody drogę i skierowali się ku niej. Takie drogi nazywano „wąsami", ponieważ rzeczywiście niby olbrzymie wąsy rozchodziły się w bok od lodowej magistrali. Narciarze ruszyli tą drogą i wkrótce ujrzeli stosy rur, przykryte brezentem tłumoki i skrzynie, domek zbity z desek i szereg innych, nie wykończonych jeszcze baraków i składów. Około stu ludzi pracowało przy budynkach i układało dopiero co przywiezione rury.